To będzie pierwsza i najprawdopodobniej ostatnia na tym blogu recenzja książki, której nie przeczytałam w całości. W przypadku „356 dni” Blanki Lipińskiej nie dałam rady przebrnąć przez treść. Zapoznałam się z dwoma pierwszymi rozdziałami i resztę przeskanowałam wzrokiem, zagłębiając się jedynie we fragmenty. Tak głupiej, płytkiej i szkodliwej powieści nie czytałam nigdy, a trochę tytułów