Hejterze! Puknij się w głowę! Rzecz o negatywnych komentarzach na książkowych (i nie tylko) grupach.

Czy za każdym razem trzeba komentować? Czy nie można w miły sposób zwrócić uwagi, jeśli ktoś popełni błąd? Czy nie można krytykować książek w kulturalny sposób? Czy trzeba mieć w sobie tyle jadu i go wypuszczać na innych ludzi w sieci? Dziś napiszę parę słów o hejcie na grupach książkowych (i nie tylko) na Facebooku. Hejcie, który mnie przeraża, przytłacza i smuci.

Niedawno jedna z użytkowniczek na książkowej grupie na Facebooku zamieściła zdjęcie książki. W tle było dziecko w wózku (ubrane i w normalnej pozie) i się zaczęło… Prawie nikt nie odniósł się do prezentowanej książki ani sposobu spędzania czasu przez młodą mamę, za to ludzie jak harpie rzucili się na tę kobietę, pisząc, że publikując takie zdjęcia, nie dba o bezpieczeństwo dziecka, że mogą tę fotografię wykorzystać pedofile, ktoś inny wspomniał, że nie lubi oglądać stóp, mieszkań i dzieci innych osób, a jeszcze inny, że pewnie pani liczy na serduszka dla swojego „bąbelka”… Młoda mama chciała pochwalić się, że znalazła czas na czytanie książki, wrzuciła niewinne zdjęcie, a spotkała się z jakąś dziką falą nieprzyjemnych komentarzy i prztyczków w nos. Kompletnie nie rozumiem, co z ludźmi jest nie tak. Nie podoba się komuś zdjęcie, uważa je za nieatrakcyjne lub nie interesuje go prezentowany tytuł, to wystarczy ominąć post. Po co być uszczypliwym? Czy ktoś chciałby się znaleźć na miejscu tej kobiety? A może po drugiej stronie Facebookowego lustra znajduje się osoba, która ma doła, która szuka kontaktu z ludźmi, która chciała chwili uwagi, a w zamian za niewinną fotografię, dostaje takie coś… Nieważne, jaki był stan psychiczny tej osoby, ale na pewno komentujący zepsuli jej humor.

Niestety to nie jest pierwsza (i pewnie nie ostatnia) sytuacja, gdzie spotykam się z nieuzasadnionymi, nieprzyjemnymi komentarzami w sieci. Wystarczy zobaczyć, co dzieje się pod postami prezentującymi książki Remigiusza Mroza, Blanki Lipińskiej, czy Katarzyny Michalak. Osobiście nie jestem fanką żadnego z tych autorów, ale gdy włączam się do dyskusji, zawsze staram się po pierwsze nie obrazić nadawcy posta lub innych komentujących, po drugie argumentować swoje zdanie, a po trzecie wykazywać się kulturą osobistą. Niestety nie wszyscy stosują się tej zasady i widzę, że czerpią dziką satysfakcję ze zdyskredytowania oponenta. Inni dodatkowo przyklaskują agresorom, stosując nagrody w postaci lajków i serduszek.

A wydawało się, że na grupach o kulturze można by spodziewać się… kultury. Niestety jednak to, że ktoś czyta książki, nie świadczy o tym, jakim jest człowiekiem.

Ale, żeby nie było… Grupy książkowe to nie jedyne miejsca, gdzie spotykam się z nieuzasadnionym hejtem. Na grupie o zabytkach i turystyce Dolnego Śląska ktoś ciągle kłóci się zażarcie o politykę (i nie chodzi tu o politykę regionu), na grupie o królikach „napadane są” dwunastoletnie dzieci za brak znajomości zasad opieki nad tymi zwierzętami (bo siano leży na dnie klatki, a nie wisi w paśniku), na grupie o marketingu online wyśmiewani są wszyscy: pytający (bo pytają i są głupi), firmy oferujące pracę (bo nie podają widełek albo chcą płacić za mało), odpowiadający (bo odpowiedź była niepełna). I wiecie co? Czasami boję się wrzucać postów na takie grupy w obawie, że zostanę z góry do dołu objechana za to, że śmiałam się w jakiejś kwestii wypowiedzieć. Czy tak ma wyglądać przyjazna społeczność Social Media? Przypominam, że tłumaczenie słowa social oznacza: społeczny, socjalny, towarzyski, społecznościowy.

Są ludzie, którzy nie mogą się powstrzymać od komentarza oraz dosłownie swędzą ich palce, gdy zobaczą jakiś błąd (czy to językowy, czy to ortograficzny), muszą go wytknąć. Trochę się nie dziwię, bo mnie też ortografy rażą w oczy, ale przecież można zwrócić uwagę w sposób uprzejmy. Zamiast wyśmiewać, edukujmy. Wystarczy lekko zmienić ton wypowiedzi i już sprawa wygląda inaczej. Osoba, która ten błąd zrobiła, nie poczuje się źle, a być może następnym razem zapamięta radę i już nie popełni gafy.

Niektórzy wręcz się ekscytują tym, że sprawią komuś przykrość i masowo negatywnie komentują artykuły oraz posty z różnej tematyki. Nazywa się ich potocznie trollami. To jednak temat rzeka, na zupełnie inny wpis.

Czy krytyka wypowiedzi innych osób jest hejtem? Nie! Nie musimy przechodzić obok wszystkiego obojętnie. Jeśli coś nam się nie podoba, możemy przecież wyrazić swoje zdanie. Ważne jednak, żeby robić to w sposób kulturalny i taktowny, nie raniąc uczuć innych. Hejterom zaś proponuję puknąć się w głowę.

Po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza mnóstwo osób udostępniało na swoich tablicach apele mówiące o zaprzestaniu hejtu w internecie. Minęło parę miesięcy, sprawa przebrzmiała i te same osoby, które składały gorliwe deklaracje, powróciły do swoich brzydkich nawyków czynienia drobnych (albo i dużych) uszczypliwości. Szkoda, że ten słomiany zapał dotyczący postanowienia poprawy i zwracania uwagi na negatywne zachowania innych trwał tak krótko…