Lektury nie gryzą! Blogerzy polecają lektury szkolne

Stało się! Nadszedł pierwszy dzień szkoły. Z tej okazji, wraz z innymi blogerami, przygotowaliśmy wpis udowadniający, że lektury nie gryzą. Owszem czasem nie chce się nam ich czytać, owszem bywają męczące, ale są i też takie, które zapadają w pamięć na lata, długo, długo po skończeniu edukacji i choćby dlatego warto je poznawać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafimy na swoją perełkę. Wykaz lektur zmienia się szybko, a biorący udział w akcji uczestnicy są w różnym wieku, więc być może któraś z tych pozycji nie znajdzie się na obecnej liście, ale w czasach naszej edukacji poniżej polecane książki były obowiązkowe na języku polskim, więc musicie nam wybaczyć ewentualne rozbieżności.


Ze swojej strony chciałabym Wam polecić Lalkę Bolesława Prusa. Jest to wprawdzie powieść pozytywistyczna, która pierwszy raz została opublikowana ponad 130 lat temu, ale nadal jest aktualna. Przekładając ją na współczesne realia, historia opowiada o mężczyźnie (Wokulskim), który zakochał się w niewłaściwej kobiecie (Łęckiej). W pustej lalce, która nie miała nic oprócz urody. Ani nie była miła, ani majętna, ani inteligentna. Znacie takie dziewczyny? No właśnie! A faceci za nimi nie wiedzieć czemu szaleją. Wokulski szalał tak, że gromadził majątek oraz wkupywał się w łaski jej ojca. Jak mu to wszystko wyszło? Czy zdobył wreszcie próżne serce Izabeli? Przeczytajcie sami! Możecie też zajrzeć do mojej recenzji TUTAJ.


Dlaczego czytać takie długie dzieło, kiedy tyle innych rzeczy dookoła przyciąga naszą uwagę? No cóż, może dlatego, żeby się wyróżnić. Okres czytania lektur bardzo wiąże się z okresem naśladownictwa i potrzebą akceptacji. Moim zdaniem nie jest to właściwa poza. Znacznie ciekawsze jest wyróżnianie się spośród tłumu. A czym wyróżniać się najtrudniej? Najtrudniej wyróżniać się wiedzą, inteligencją, elokwencją i oczytaniem. Z czasem zaczyna się stwierdzać, że to jedyna cenna cecha odróżniająca nas z tłumu, a tego, co nie zrobiliśmy, nie przeczytaliśmy kiedyś, nie da się nadrobić, czas nie jest z gumy. Trzeba umieć dyskutować o rozterkach Raskolnikowa, o nieuchronności kary, ale także o bezgranicznej miłości Soni czy też o postępowaniu lichwiarki Alony Iwanowny – może sama swoim zachowaniem spowodowała swoją śmierć? Fakt faktem Dostojewski nie lubił Polaków, ale to kwintesencja światowej literatury, a jej nieznajomość to swego rodzaju upośledzenie. Nie wiem, czy kogoś to przekona do czytania lektur, ale jeśli nie teraz, to kiedy? Nie da się wszystkiego odłożyć na przyszłość. – Tomasz z bloga Piekła nie ma?.


Sporo osób narzeka na Sienkiewiczowskie tytuły, pojawiające się jako lektury szkolne. Ja, jako wierna fanka przygodówek – od zawsze zakochana byłam w Trylogii, szczególnie w Potopie! Dzięki lekturze tych tytułów – niezbyt lubiana przeze mnie historia stała się dla mnie zdecydowanie łatwiejsza. Mimo że lubiłam matematykę, to połączenie dat z wydarzeniami jakoś nigdy nie wchodziło mi do głowy. Za sprawą Trylogii – daty gdzieś po cichu wskakiwały mi do głowy i przerabiany później na historii okres dziejów opisany w Trylogii stał się dla mnie bułką z masłem. Dla mnie Trylogia jest doskonałym przykładem, że za jednym zamachem możemy „ogarnąć” naukę do dwóch różnych przedmiotów! – Agnieszka z bloga NieTylkoBestsellery.


Nie jestem statystyczną  uczennicą i przeczytałam wszystkie lektury szkolne. Najbardziej w pamięci i w sercu utkwiła mi moja ukochana książka z gimnazjum “Oskar i pani Róża”. Czytałam ją, płacząc i to nie raz, powróciłam do niej jeszcze dwa razy. Była niezwykle wzruszająca i poruszająca ważny temat, jakim jest nowotwór u dzieci. Naprawdę jest jedną z tych książek, za które jestem wdzięczna szkole, bo gdyby nie ona, to zapewne bym po nią nie sięgnęła. Na pewno zmusiła mnie do wielu przemyśleń i pozwoliła inaczej patrzeć na świat. Zdecydowanie mogę ją wam polecić, była ona dla mnie odkryciem tego, że lektury szkolne mogą być naprawdę świetne. – Natalia z bloga Kochane Książki.


Nigdy nie byłam szczególną fanką szkolnych lektur, które mnie nudziły i niezbyt interesowały. Jest jednak jedna z nich, która zapadła mi w pamięć i pozostała w niej do dzisiaj, jest to “Ten obcy” Ireny Jurgielewiczowej. Jeśli marzyłyście bądź marzyliście o szałasie, domku na drzewie, o paczce dziecięcych przyjaciół, którzy mają swój własny świat i rzeczywistość, a na dodatek lubicie seriale w stylu “Stawiam na Tolka Banana” czy “Tylko Kaśka”, będzie to idealna książka dla Was. Mam nadzieję, że zachęci Was również młodzieńcza miłość, i otwarte zakończenie. – Dorota z bloga Nietoperz czyta i ogląda.


Do lektur szkolnych miałam zawsze mieszany stosunek. Chociaż uważam, że bardzo ważne jest, by poznawać kulturę i uczyć się ją rozumieć, to forma, jaką to przybrało, jest nieprzemyślana. Uczniowie, zamiast uczyć się wyszukiwać schematy w każdym dziele, uczą się tylko na konkretnych pozycjach. Nic dziwnego, że nie chcą później sięgać po zwykłe książki! Lektur szkolnych prawie nigdy nie czytałam i nie czytam. A przynajmniej nie w terminie. Po co, skoro będąc jedyną, która przeczyta, dostaję jedynkę, a pozostali mając za sobą streszczenie mają piątki? No właśnie. W wolnych chwilach lubię powspominać sobie różne lektury. Jedną z tych, które najbardziej mi się podobały, jest „Antygona” Sofoklesa. Dlaczego? Gdy po nią sięgnęłam, byłam wściekła na wszystkie bohaterki książek dla młodzieży, bo zamiast coś robić, rozpaczały. A Antygona działała! Przy okazji była to lektura, dzięki której można było poczuć się jak w starożytnej Grecji, poczuć tak, jak starożytni, siłę bogów. To Sofokles był jednym z tych, którzy zainteresowali mnie starożytną Grecją i dzięki niemu nauka o starożytnym teatrze była dla mnie przyjemnością. Po lektury szkolne lepiej sięgać dla siebie, bo dzięki temu więcej się z nich wyciągnie, naprawdę! Dlatego, jeśli w odpowiednim momencie „Antygona” nie była satysfakcjonująca, to może warto do niej powrócić bez przymusu? – Lexi z bloga Dobra córka zła.


Przede wszystkim bardzo się cieszę, że mogę gościć na blogu Stacja Książka. Rok szkolny już się zaczyna, a lekcje polskiego niewątpliwie kojarzą się każdemu z lekturami szkolnymi. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Przyznam, że miałam niemały problem z wybraniem mojej ulubionej szkolnej lektury, bo wiele z nich miło wspominam, ale jedną z moich najbardziej ulubionych jest ,,Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. Bardzo często do niej wracam i za każdym razem czuje się, jakbym ją czytała po raz pierwszy. Bułhakow idealnie wykreował bohaterów i świat przedstawiony, a sama powieść jest bardzo zagadkowa i można ją interpretować na wiele sposobów. Dwa wątki czasowe, nawiązanie do ,,Biblii” i wielka miłość Mistrza i Małgorzaty sprawiają, że z pewnością nie jest to przeciętna powieść. Na pewno warto ,,Mistrza i Małgorzatę” przeczytać, bo gdy to zrobicie, przekonacie się, że lektury można nie tylko polubić, ale nawet pokochać. – Katarzyna z bloga Mój Świat Literatury.


Książka, którą polecam na rozpoczęcie roku to Detektyw Pozytywka autorstwa Grzegorza Kasdepke. Książka składa się z dziewięciu niesamowitych i wciągających historii zakończonych zagadką dla małego czytelnika. Każdą zagadkę łączy główny watek, jakim jest agencja detektywistyczna Różowe okulary i zaginiony detektyw, który pomagał w rozwiązywaniu nawet skrajnie trudnych spraw. Książka pełna jest tajemniczości, napełniona humorem i zabawą. To idealna książka, która spodoba się każdemu. Niezapowiedziane zwroty akcji i barwne historie sprawiają, że książka wciąga bez reszty. Czyta się ja błyskawicznie i wciąż chce się więcej. Na pewno można z niej wiele wciągnąć. Przede wszystkim to, że nie należy się poddawać i każda tajemnica w końcu zostanie rozwikłana. Jest idealnie wyważona, chwilami wybuchamy śmiechem, a chwilami przeżywamy dzieje bohaterów. Idealne połączenie, które sprawia, że książka jest tak popularna. – Adrianna z bloga Ada Testuje.


Wiem, że wiele osób nie czyta lektur – ja sama nie jestem święta i też zdarzyło mi się „pominąć” kilka pozycji. Jednak jedna rzecz bardzo mnie cieszy, a mianowicie fakt, że sięgnęłam po „Makbeta”. Dla większości uczniów Szekspir to przereklamowany, wtłaczany na siłę do programu autor. Ja sądzę, iż ta książka stanowi idealną pozycję dla fanów fantastyki. Genialny świat przedstawiony w powieści nie jest jednak jej jedynym plusem – barwność postaci to jej kolejny atut. To zdecydowanie moja ulubiona lektura szkolna! –  Marta z bloga Biblioteka Marzeń.


Napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze ulubione lektury.