Czarownica – Camilla Lackberg

W tym roku Camilla Lackberg zagościła w Polsce na 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. Na spotkanie przyszły tłumy fanów chętnych, aby podpisać najnowszą powieść z sagi o Fjällbace z Patrickiem Hedströmem i Ericą Falck w rolach głównych. To już dziesiąta książka z tej serii ciesząca się równie dużą popularnością, jak poprzednie. 

W jednym z gospodarstw rodzice zgłaszają zaginięcie czteroletniej Linnei. W tym samym miejscu trzydzieści lat wcześniej zdarzyła się niemal identyczna tragedia. Ten sam wiek dziecka, bardzo podobne okoliczności, ten sam dom. Na domiar złego kolejna dziewczynka zniknęła, gdy jedna z podejrzanych o zmordowanie rudowłosej Stelli wraca do Fjällbacki pierwszy raz od trzydziestu lat. Wówczas do zbrodni przyznały się dwie trzynastolatki, jednak później wycofały swoje zeznania. Mieszkańcy niewielkiej miejscowości do końca nie wiedzą, czy to one rzeczywiście były winne tej tragedii, czy jednak zrobił to ktoś inny. Przecież dzieci nie mogą być aż tak złe… Nawet śledczy miał wątpliwości co do sprawy. Przy kolejnym zaginięciu do akcji wkracza policja z Patrickiem Hedströmem na czele, a wspierać ich będzie jego żona, która właśnie rozpoczęła pisanie książki o przerażającej zbrodni sprzed lat.

“Znów ruszył, powoli, krok za krokiem. Przed nim między drzewami zalśniła woda. Dostali wyraźne instrukcje, co powinni zrobić, jeśli natrafią na jakieś jeziorko albo staw. Mieli natychmiast powiadomić policję. Policja miała przeszukać dno bosakami albo ściągnąć nurków, gdyby woda okazała się głęboka. Powierzchnia jeziorka była gładka i spokojna, malutkie kręgi pojawiały się tylko wtedy, kiedy siadały na niej ważki. Nie zobaczył nic poza pniem, który wpadł do wody powalony kilka lat wcześniej przez wiatr, albo piorun. Podszedł bliżej i zobaczył, że część korzeni tkwi jeszcze w ziemi. Ostrożnie wdrapał się na pień. Nic, tylko woda. A potem spojrzał pod nogi. I wtedy zobaczył włosy. Rudoblond, unosiły się na mętnej wodzie jak falujące wodorosty”*.

Na premierę “Czarownicy” czekałam dziesięć miesięcy, czytałam ją z wypiekami na twarzy, ale muszę przyznać, że to nie jest najlepsza powieść Camilli Lackberg.

Po pierwsze: mnogość wątków zagłusza śledztwo, jest ich zdecydowanie za dużo i część z nich jest zupełnie niepotrzebna, chodzi m.in. o wątek z uciekinierami z Syrii. Camilla Lackberg ewidentnie promuje politykę proimigrancką, ale nie ma to większego znaczenia dla fabuły. Ponadto mamy wątek główny, wątek śledztwa sprzed trzydziestu lat, wątek prywatny, czyli ślubu teściowej, wątek zbuntowanych nastolatków i ich porachunków i wątek tytułowej czarownicy. Sporo tego jak na jeden kryminał.

Po drugie: autorka znana jest z tego, że przeplata współczesne wydarzenia z tymi minionymi i zamiast się skupić na wątku sprzed trzydziestu lat, cofa się do siedemnastego wieku i prowadzi czytelnika przez historię, która w 99,99% nie ma nic wspólnego z główną fabułą. To świetna historia na osobną powieść, ale w tym wypadku zupełnie nieuzasadniona.

Po trzecie: Lackberg znów wymyśliła morderstwo w swojej rodzinnej Fjällbace, która jest małą mieściną, i o ile przy pierwszej, trzeciej, czy nawet piątej książce to nie razi, o tyle przy dziesiątej robi się bardzo schematycznie. Do iluż bowiem morderstw może dochodzić w zabitej dechami dziurze, gdzieś w Szwecji?

To nie jest zła książka, fani Camilli Lackberg na pewno ją pokochają, ale tym razem autorka przesadziła ze zwodzeniem czytelnika, z mnogością różnych historii w połączeniu ze standardami, które do tej pory stosowała. Nie widać tu literackiego postępu, przekraczania pisarskich granic, ani nowych, zupełnie innych pomysłów. A szkoda, bo królowa szwedzkich kryminałów ma przecież ogromny potencjał!

* Lackberg C., Czarownica, Czarna Owca, Warszawa 2017, s. 50.

Moja ocena: 7/10