Himalaistki – Mariusz Sepioło

Jak czuje się kobieta, która zdobywa górę o wysokości przekraczającej 8000 metrów nad poziomem morza? Jakie rodzą się w niej emocje, gdy staje na szczycie jako pierwsza Europejka? Co myśli, gdy opada z sił i przeczuwa, że zaraz może zginąć, a w domu została rodzina, zostały małe dzieci? Jak sobie radzi z rywalizacją z wyżej cenionymi w wspinaczce mężczyznami? Jak rozwiązuje podstawowe potrzeby fizjologiczne w ekstremalnie trudnych warunkach? Na te pytania odpowiada Mariusz Sepioło w książce „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt”.

Wanda Rutkiewicz, Halina Krüger-Syrokomska, Anna Okopińska, Dobrosława Miodowicz-Wolf, Alicja Bednarz, Ewa Panejko-Pankiewicz, Joanna Piotrowicz, Kinga Baranowska, Agnieszka Bielecka, Izabela Czaplicka, Aleksandra Dzik, Katarzyna Skłodowska, Małgorzata Jurewicz oraz Sylwia Bukowicka to kobiety, które zapisały się na kartach historii himalaizmu. Nie można im odmówić odwagi, determinacji w dążeniu do celu oraz… ryzykanctwa.

“W sierpniu 1968 roku do kiosków w całej Norwegii trafia nowy numer czasopisma dla panów <<Alle Menen>>, tamtejszego odpowiednika <<Playboya>>. Czytelnicy, którzy sięgają po egzemplarz, są zdziwieni: zamiast półnagiej modelki na okładce widzą ubrane alpinistki o nietypowej jak na Skandynawię urodzie. W stronę obiektywu uśmiechają się Wanda Rutkiewicz i Halina Krüger-Syrokomska. Stoją na szczycie Romsdalshornu. Redakcja dowiedziała się, że jako jedyny kobiecy zespół Wanda i Halina zdobyły wschodni filar Trollryggenu, jednej z najwyższych skalnych ścian Europy, i wysłała reportera, by zrobił wywiad z niezwykłymi kobietami z Polski. Przypomnijmy: są lata sześćdziesiąte, kobiecy alpinizm dopiero się na świecie rodzi. Halina i Wanda są pionierkami, od których młodsze pokolenia będą się uczyć”*.

Zdobycie ośmiotysięcznika to ogromne wyzwanie, ale niektórym z polskich himalaistek to nie wystarczało, chciały więcej i więcej… cały czas podwyższając poprzeczkę. Po zdobyciu jednej góry, przychodziła kolej na następną i następną. Później dochodziły różne metody podejścia, coraz trudniejsze ściany, coraz szybszy czas przejścia, ilość zdobytych szczytów, wyprawy zimowe i tak bez końca, dopóki nie dochodziło do tragicznego w skutkach wypadku, albo w głowie nie zaświecała się lampka, że już wystarczy, że to już koniec przygody z górami wysokimi.

Mariusz Sepioło ukazuje nie tylko poczynania himalaistek w górach wysokich, ale także życie prywatne. Przeprowadza wywiady z nimi samymi lub ich rodzinami, odwiedzając je w domach. Szuka także informacji w dotychczas wydanych publikacjach. Widać, że autor wykonał kawał solidnej roboty przygotowując tę książkę. To opowieść o woli przetrwania, o tym, że góry mogą stać się całym życiem, ale także o miłości, poświęceniu oraz o tym, że czasami należy odpuścić.

Książka jest podzielona na dwie części – wczoraj i dziś, dzięki czemu czytelnik dostaje opis zarówno himalaistek, które wspinały się za czasów PRL-u, jak i tych, które zdobywają szczyty współcześnie. Autor jest daleki od emocjonalnych wtrąceń, wydawania opinii, czy nawet komentowania poczynań tych odważnych kobiet. To one są bohaterkami, dlatego Sepioło im oddaje głos – polskim himalaistkom i ich rodzinom. Synom, córkom, mężom, którzy jednomyślnie mówią, że brakowało im mamy i żony podczas wielomiesięcznych wypraw, ale nikt nie miał żalu, nawet, gdy ta pasja kończyła się śmiercią. Mariusz Sepioło pisze bez emocji, ale emocje przemawiają przez bohaterów “Himalaistek”. Szczególnie poruszyła mnie historia mamy Wandy Rutkiewicz, która do śmierci wierzyła, że córka zaginęła, żyje gdzieś w buddyjskim klasztorze i kiedyś wróci.

“Himalaistki” to bardzo ładne wydana lektura – przy użyciu dobrej jakości papieru, wzbogacona pięknymi, kolorowymi zdjęciami bohaterek oraz szyta (co ostatnio rzadko się zdarza). Polecam tę książkę zarówno ze względu na treść, jak i na jakość wykonania.

* Sepioło M., Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt, Wydawnictwo Znak, Kraków 2017, s. 19.

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak