Historia zaginionej dziewczynki – Elena Ferrante

Kiedy wchodzimy w okres dojrzewania, a później w dorosłość, gdy pojawiają się dzieci, poważne problemy i inni ludzie, często relacje z przyjacielem z dzieciństwa nie wytrzymują próby czasu. Każdy rozchodzi się w swoją stronę i przyjaźń zaczyna stopniowo zanikać. Ale są i też takie znajomości, choć nie zdarzają się często, które trwają dziesiątki lat – od dzieciństwa aż do śmierci.

Elena i Lina poznały się jeszcze przed rozpoczęciem szkoły podstawowej. Ich relacja nigdy nie była łatwa. Dominujący charakter Liny z jednej strony napędzał Elenę do działania, ale z drugiej strony ją tłamsił. Teraz gdy obie kobiety przekroczyły trzydziestkę, mają dzieci i przeszły przez nieudane małżeństwa ich przyjaźń ponownie się zacieśnia. Nino dawana miłość Eleny i późniejsza Liny znów pojawia się w życiu obu kobiet, mieszając nie tylko w ich relacjach, ale także robiąc rewolucję w małżeństwie pierwszej z nich. Obu kobietom dobrze się powodzi. Lina mimo braku wykształcenia prowadzi własną firmę informatyczną, natomiast Elena jest wziętą i rozpoznawalną pisarką. Jedynie dzielnica się nie zmieniła. Neapolem rządzą układy, trwa rewolucja oraz walki pomiędzy komunistami i faszystami, mężowie zdradzają żony, żony zdradzają mężów, a tętniące życiem ulice miasta, pogrążają się w coraz większym chaosie.

“W pierwszej chwili nie odnotowałam ani obecności Genera, ani Enza. Stali się dla mnie widoczni dopiero po kilku długich sekundach, podczas których słyszałam tylko Lilę i biłam się z nieoczekiwanymi wyrzutami sumienia. Poczułam się winna prawdopodobnie dlatego, że to ona po raz kolejny przybiegła, żeby się ze mną zobaczyć, choć ja nadal uparcie trzymałam ją z dala od własnego życia. A może uznałam za niegrzeczne, że ona się mną interesuje, a ja odwdzięczam się milczeniem i pokazuję jej, że nic mnie to nie obchodzi. Sama nie wiem. Jedno jest pewne, że gdy mnie obejmowała, postanowiłam sobie: jeśli mnie nie zaatakuje perfidnymi słowami na temat Nina, jeśli będzie udawać, że nic nie wie o jego kolejnym ojcostwie, jeśli będzie uprzejma dla moich córek, ja też będę dla niej życzliwa, a potem się zobaczy, co dalej”*.

“Historia zaginionej dziewczynki” to ostatnia część tetralogii neapolitańskiej Eleny Ferrante. Ten tom, zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu niż trzeci, w którym pojawiło się zbyt dużo polityki, a za mało opisów przeżyć i emocji bohaterek. Nie był on jednak pozbawiony wad.

Po pierwsze autorka się powtarzała. Ferrante nie tylko przypominała wydarzenia z dawnych lat, które miały miejsce za czasów dzieciństwa, czy dojrzewania przyjaciółek i zostały opisane w poprzednich częściach, ale także powielała sformułowania, nagminnie przypominając czytelnikom, że ktoś mówił czystym włoskim, a ktoś inny w neapolitańskim dialekcie. Przecież  to, ktom jakim językiem mówił, jakie miał maniery, jaki poziom kultury, czy wykształcenia było już oczywiste we wcześniejszych tomach.

Po drugie irytowała mnie narratorka i jednocześnie główna bohaterka. O ile w pierwszej części można wybaczyć Elenie jej zachowanie, bo przecież była dzieckiem, o ile można to było zrobić także w drugiej części, kiedy była nastolatką, a nawet w trzeciej, kiedy była studentką, a później młodą matką, o tyle ponad trzydziestoletniej kobiecie pewnych zachowań wybaczyć się nie da. Wykreowana przez Ferrante Elena jest niesamowicie naiwna, tkwiąca w toksycznej przyjaźni, dająca sobą manipulować nie tylko Linie, ale także Ninowi, byłej teściowej, własnym córkom, gosposi, a nawet synowi swojej przyjaciółki. Kobieta miota się pomiędzy własną godnością i niezależnością a tym, aby dogodzić innym, dając się wykorzystywać ze wszystkich stron.

Po trzecie Ferrante zapełnia luki fabularne opowieściami o historii Neapolu. Pod koniec książki, czytelnik dowiaduje się, że Lina wpadła w szał zdobywania wiedzy w bibliotece i przekazuje ją najmłodszej córce Eleny i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że tymi szczegółami o architekturze, władcach, czy politykach autorka zwyczajnie zapchała kilka stron, nie wnosząc niczego istotnego do życia bohaterów. To tak, jakby pisarka umówiła się z wydawnictwem na konkretną liczbę stron i nawrzucała tekstu z przewodnika, czy encyklopedii i na siłę wcisnęła go do fabuły.

To nie oznacza, że książka była zła. Ferrante w “Historii zaginionej dziewczynki”, tak jak i w poprzednich tomach pisze pięknym językiem, wspaniale oddaje emocje bohaterów, nastroje mieszkańców miasta i klimat biednej dzielnicy Neapolu. Opisane w powieści wydarzenia są dynamiczne i wciągają w fabułę. Czytając tę część, miałam nieodparte wrażenie, że Elena Greco to Elena Ferante. Greco nawiązuje na przykład do swojej poprzedniej książki, tak, jakby to była “Historia ucieczki”. Opowiada, że było w niej dużo polityki, ale ona kształtowała ówczesne wydarzenia bohaterów. Obaj partnerzy Greco to pisarze, a podobno mąż Ferrante także para się tym zawodem. Piszę podobno, bo nikt nie ma stuprocentowej pewności, kim tak naprawdę jest ta autorka.

Mimo wad oceniam książkę dość dobrze, bo największe wrażenie zrobił na mnie styl, opis relacji międzyludzkich, charakterystyka bohaterów (w szczególności Liny) oraz świetnie ukazany klimat Neapolu. Te elementy są naprawdę na wysokim poziomie.

* Ferrante E., Historia zaginionej dziewczynki, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017, s. 143.

Moja ocena: 7/10