Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne – Kate Brown

FRAGMENT KSIĄŻKI

Zimna wojna, nie była wojną w tradycyjnym słowa tego znaczeniu. To nieustanna rywalizacja pomiędzy dwoma największymi mocarstwami – ZSRR i USA – toczona od 1947 do 1991 roku. Chodziło o dominację polityczną, technologiczną, przemysłową oraz przede wszystkim zbrojeniową. Państwa te rozgrywały ze sobą walkę, chcąc pokazać, kto jest silniejszy. Kwitło wówczas szpiegostwo – zarówno USA, jak i ZSRR chciały wiedzieć, co się dzieje u przeciwnika, kopiując jego technologie oraz rozwiązania. Co powstrzymywało jeden kraj od ataku na drugi? Świadomość ogromnej siły w postaci bomby atomowej. To właśnie ta siła budziła wzajemny lęk przed zagładą.

Dwa miasta, dwa rywalizujące państwa, dwie fabryki plutonu, dwie tajemnice, dwa źródła skażenia i… zadowoleni mieszkańcy oraz pracownicy, protestujący przed zamknięciem produkcji. Tak wygląda Plutopia.

“Likwidatorzy z Czarnobyla stwierdzili, że specjaliści z Uralu mają niesamowitą wiedzę. Zalecali zakopywanie chłopskich chat, usuwanie wierzchniej warstwy gleby, rozsypywanie nawozów w celu unieszkodliwienia radioaktywnych sobowtórów niezbędnych do życia minerałów, wycinkę lasów poczerwieniałych na skutek ekspozycji czy polewanie ulic specjalnymi chemikaliami do neutralizacji radioaktywnych wycieków. Skąd oni tyle wiedzą? Większość likwidatorów na Ukrainie nie miała pojęcia, że Czarnobyl nie był pierwszą katastrofą nuklearną w tym kraju ani że w akcji likwidacyjnej z naukowego punktu widzenia nie było niczego nowego. Do sytuacji awaryjnych, w tym jednej na podobną skalę, na Uralu doszło w latach 1951, 1953, 1955, 1957, 1967″*. 

Kate Brown w książce “Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne” opisuje życie w zamkniętych miasteczkach wybudowanych dla pracowników fizycznych oraz naukowych w Richland  w Stanach Zjednoczonych i Oziorsku w ZSRR. Mieszkańcy tych osiedli byli zobowiązani do dochowania absolutnej tajemnicy państwowej. Przez wiele lat nie mogli nawet opuszczać terenu zamieszkania, aby nie rozpowszechniać informacji o fabrykach, w których przebywali. Czy zdawali sobie sprawę nad czym pracują? Tu zdania są podzielone. Niektórzy szeregowi robotnicy doskonale wiedzieli, inni nie mieli o niczym pojęcia. Koncerny produkujące pluton nie dbały o zdrowie ludzi, którzy często nawet nie mieli szkoleń, ani obrazu skali zagrożenia, przedstawiciele zakładów nie dbali również o środowisko, dosłownie wyrzucając radioaktywne odpady do rzeki. Liczył się tylko wyścig zbrojeniowy między mocarstwami.

Autorka naświetla problem z różnych stron – politycznej,  społecznej, ekonomicznej, ekologicznej, moralnej oraz medycznej. Z jednej strony ludzie pracujący w fabrykach po jakimś czasie uświadamiali sobie, że wzrost umieralności noworodków, zwiększona ilość zachorowań na nowotwory jest spowodowana pracą przy produkcji plutonu, ale z drugiej strony mieszkańcy Richland oraz Oziorska chcieli mieszkać w zamkniętych osiedlach i przychodzić do fabryk, bo otrzymywali status klasy średniej, tanie mieszkania, dostęp do rozrywek oraz wynagrodzenie, którego z ich doświadczeniem nie dostaliby nigdzie indziej.

Kate Brown przeprowadza wywiady z mieszkańcami, którzy walczą od odszkodowania, zbiera dokumentację, dopytuje lekarzy i przedstawia fakty, które są porażające, jeśli chodzi o poziom skażenia środowiska oraz zagrożenia dla ludzi. Jest w tym bardzo skrupulatna i ukazuje różne punkty widzenia, pozostawiając ocenę czytelnikowi. Dzięki temu mamy pełny obraz funkcjonowania tych fabryk oraz sztucznie stworzonych zamkniętych miasteczek.

Ten suchy sposób przedstawienia historii atomowych miast jest dobry, bo każdy może sobie wyrobić własne zdanie, ale zabrakło mi w tej książce emocji, za mało było pojedynczych ludzkich historii, za mało uwypuklenia tragedii jednostki. Czytając tę książkę, czytelnik może sobie postawić pytanie: Gdzie jest granica pomiędzy tym, co dobre dla narodu, zachowania demokracji i uniknięcia wojny, a poświęceniem pojedynczych ludzi i środowiska?

Czy Richland i Oziorsk są nadal skażone? Tak. Czy zostały wysiedlone? Nie. Funkcjonują do dziś. Plutonowa antyutopia trwa w najlepsze.

* Brown K, Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 547.

 

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję księgarni internetowej Woblink.