Pocałunek Śmierci – J.T. Ellison

pocalunek-smierciJeżeli zostałabym zmuszona do określenia ulubionego gatunku literatury, wybrałabym kryminały i thrillery. Na rynku jest mnóstwo książek z tej półki, czytelnicy są nimi wręcz zasypywani. Czasami zastanawiam się czym się kierować przy wyborze lektur, od których oczekuję dreszczyku emocji. Zazwyczaj stawiam na znanych mi już autorów. Tym razem sięgnęłam po kolejną część powieści o dzielnej porucznik Taylor Jackson, autorstwa J.T Ellison.

“Wszędzie krew. Na podłodze, na ścianach, na ciele. Na spodniach i koszulce, jak to sprać? Krzywi się, odkłada to, co trzyma w rękach, i staje nad nieruchomym ciałem”*. Piękna Corine Wolff zostaje brutalnie zamordowana, jej zwłoki znajduje zrozpaczona siostra ofiary. W całym mieszkaniu znajdują się ślady małych, zakrwawionych stópek. Rozniosła je półtoraroczna córeczka zabitej kobiety, która próbując pomóc mamie nakleiła jej ogromny, zabawkowy, plastikowy plaster. Okazuje się, że Corine była w siódmym miesiącu ciąży. Kto mógł dokonać tak okrutnej zbrodni? Śledztwo zostaje przydzielone rezolutnej pani porucznik Taylor Jackson. Sprawa z pozoru wydaje się prosta, pierwsze podejrzenia wskazują na męża ofiary, zwłaszcza, że mężczyzna niechętnie współpracuje z policją. Ale czy na pewno on jest winny? 

 J.T. Ellison pracowała z FBI, Nashville Metro Police Department i w innych organizacjach zajmujących się ściganiem przestępców. Dzięki takiemu doświadczeniu zawodowemu autorka zna tematy kryminalne od podszewki i doskonale potrafi przenieść czytelnika w brutalny świat przestępstw. “Pocałunek Śmierci” to moje drugie spotkanie z twórczością tej pisarki, wcześniej przeczytałam jedynie jej powieść “Umarli nie kłamią”, choć Ellison napisała już sporo thrillerów o porucznik Jackson. 

O książce mogę powiedzieć, że naprawdę wciąga. Autorka zadbała o to, aby się ją lekko i szybko czytało. Dużą wadą powieści jest natomiast słownictwo i zastosowany język. Podczas czytania znalazłam naprawdę kilka smakowitych perełek – oto zbiór niektórych z nich:

  • “Potem odwróciła się i przegrała walkę z nudnościami. Wyrzygała swoją duszę pod delikatnym, pączkującym dereniem”**.
  • “Ustawił drabinę dokładnie pod plamą, zabrał Taylor garnek i postawił go na samej górze. Kropelka podziękowała mu za to radosnym plumk!”***.
  • “Po lewej ukazał się zakład medycyny sądowej. Lśnił jak świeżo wybita moneta”****.
  • “Cztery pozostałe stoły, zwykle zajęte przez ciała poddawane autopsji, dziś miały zostać milczącymi świadkami sekcji Corine Wolff”*****.

Do tej części przygód porucznik Jackson, autorka wprowadziła wiele wątków i mimo, że w żadnym się nie pogubiła, bo wszystkie doprowadziła do końca, uważam że było ich zdecydowanie za dużo. W zupełności wystarczył jeden, główny, dotyczący śledztwa, związanego z zabójstwem Corine Wolff. Jeżeli ktoś zamierza sięgnąć po “Pocałunek Śmierci” odradzam czytanie opisu z tyłu okładki, gdyż są tam wymienione niemal wszystkie wydarzenia, które dzieją się prawie do samego końca powieści. Ja należę do czytelników, którzy wolą przeczytać fabułę rozgrywającą się wewnątrz książki, a nie na jej odwrocie.

* Ellison J.T., Pocałunek Śmierci, Harlequin Polska, Warszawa 2014, str. 9

**  Tamże, str. 15

***  Tamże, str. 17

****  Tamże, str. 85

*****  Tamże, str. 86

Moja ocena 4/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mira/Harlequin

header-logo