Rdza – Jakub Małecki

Każdy ma jakąś historię, bardziej lub mniej dramatyczną, bardziej lub mniej radosną, bardziej lub mniej fascynującą, ale ją ma. Współczesnemu pokoleniu przyszło żyć w latach pokoju, ale tego szczęścia nie mieli już nasi dziadkowie, którzy przetrwali wojnę. Niby dwa pokolenia to przecież nie tak wiele, to zaledwie kilkadziesiąt lat różnicy, ale dogadanie się między sobą i wzajemne zrozumienie nie przychodzi tak łatwo, nawet, mimo silnych więzi i bliskości. Inna mentalność oraz odmienne, podyktowane wydarzeniami historycznymi, przeżycia, powodują, że nić porozumienia jest dość cienka i krucha — jak rdza.

Szymek urodził się brzydki, do nikogo niepodobny, wręcz gadzi, nieplanowany, ale kochany. Chłopiec lubi patrzeć na to, jak tata kreśli w zeszytach rozkłady jazdy pociągów, uwielbia zwierzać się mamie. Jego pasją jest czytanie komiksów. Chadza na tory ze swoim przyjacielem Budzikiem, żeby rzucać pod koła pociągu monety i patrzeć jak się rozpłaszczają. Jego życie jest beztroskie, aż do momentu, gdy jego rodzice giną w wypadku i trafia pod opiekę babci Tosi. Szymek przeraźliwie boi się Bozi, bo to ona przecież zabrała do siebie tatę i mamę. Tak mu powiedzieli ludzie. Chowa przed nią zabawki w starej pralce, żeby Bozia też ich ze sobą nie wzięła.

Tosia nigdy nie miała tak beztroskiego życia, jak Szymek. Jej najwcześniejszym wspomnieniem jest ucieczka po łóżku przed bombą. Nawet gdy umarł jej tata, Tosia nie miała czasu na żałobę, bo działy się ważniejsze rzeczy. A i tak przecież wszyscy wokół umierali. Zakochała się w Niewidzialnym Człowieku, ale jej szczęście nie trwało długo. Jej szczęście w ogóle nigdy nie trwało zbyt długo. A teraz dodatkowo, po tragicznej śmierci córki, musiała zająć się Szymkiem, w stosunku do którego nie potrafiła wykrzesać żadnych cieplejszych uczuć.

“Wieczorami Bozia krążyła wokół domu. Słyszał ją, jak szeleści w drzewach, jak szura po dachu, jak droczy się z małym psem Nagórnych. Nie przychodziła codziennie. Unikała długich, ciepłych wieczorów. Lubiła niepogodę. Wiatr, deszcz, najlepiej burzę. Wtedy szalała. Kręciła się wokół domu, szarpała za rynny, łamała gałęzie i biła w parapet. Wiedziała, gdzie jest pokój Szymka. Czasami słyszał, jak próbuje wepchnąć okno do środka. W złości miota deszczem”*.

Jakub Małecki w powieści “Rdza” przeplata ze sobą dwie historie — babci i wnuka. Te dwie kluczowe postaci łączy tragiczna śmierć rodziców Szymka. Najpierw, w przededniu wypadku czytelnik poznaje chłopca, a później dziewczynkę, którą niegdyś była Tośka. Dwa życia, które tak wiele różni, stają się nierozerwalne i zależne od siebie. Oboje muszą się uporać ze stratą i nauczyć się ze sobą żyć. Tośka ma dużo czułości dla swojego wnuka, ale nie żywi do niego głębokiego uczucia, Szymek natomiast kocha babcię, ale im jest starszy, tym ciężej mu zrozumieć jej starość, jej wspomnienia i jej doświadczenia.

Autor naprzemiennie przedstawia losy bohaterów, ucinając historię w najbardziej dynamicznych momentach, przez co rozbudza ciekawość i nie pozwala oderwać się od lektury. Podobnie jak w “Dygocie” i “Śladach” Małecki fabułę osadził na wsi w małej, zamkniętej społeczności, ale brak tu realizmu magicznego. Jedynie Bozia, której tak boi się Szymek, ma w sobie coś nierealnego, jednakże są to wyobrażenia małego, przestrasznego chłopca, które są aż do bólu prawdziwe.

Inne postaci z wątków pobocznych, jak chociażby Budzik, czy Hołowczyc odgrywają także istotną rolę w tej powieści. Są one wyraziste, dobrze nakreślone i bardzo  ludzkie — ot, zwykli sąsiedzi z problemami.

Gdybym miała porównać Rdzę do “Dygotu” i “Śladów” osadziłabym ją pośrodku. To książka wybitna, wciągająca i urzekająca jednocześnie szarością dnia codziennego, jak i niezwykłością ludzkich losów. Jest to jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytałam w tym roku. Polecam!

* Małecki J., Rdza, SQN, Kraków 2017, s. 22.

Moja ocena 10/10

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję księgarni internetowej Woblink.