Długo zabierałam się za czwartą część „Mojej Walki” Karla Ove Knausgarda. Po przeczytaniu pierwszego tomu nie czułam zachwytu, właściwie czułam niewiele – końcówka rzeczywiście była mocna, ale początek zupełnie mnie nie powalił. Druga część była interesująca, choć nie chwytająca za serce. Od trzeciej nie mogłam się wprost oderwać i wiedziałam, że z czwartym tomem muszę