Styczeń poszedł mi bardzo słabo! Przeczytałam zaledwie pięć tytułów, nie przeczytałam ani jednej książki z klasyki, ani jednej „z półki” i ani jednej z kolekcji Stephena Kinga. Jedynym plusem stycznia był fakt, że kupiłam zaledwie dwie powieści, co jest sukcesem i sporym ograniczeniem moich szalonych księgarnianych zakupów. Jest mi wstyd za wątpliwe styczniowe osiągnięcia i