Lipiec był dla mnie bardzo udanym czytelniczo miesiącem. Przeczytałam sześć książek i zaczęłam siódmą (Frankensteina), co dało w sumie 2571 stron. Biorąc pod uwagę, że przez cztery ostatnie dni miałam tyle spraw na głowie, że w ogóle nie sięgnęłam po książkę, uważam to za spory sukces. Dodatkowo odsłuchałam pierwszego w swoim życiu audiobooka, co zajęło