Pierwszy Bandzior – Miranda July

“Ona jest nienormalna!” – to słowa, które często kołatały mi się po głowie, gdy czytałam “Pierwszego Bandziora” Mirandy July. Najpierw tak pomyślałam o głównej bohaterce Cheryl. Później o jej niezapowiedzianej, nieco przypadkowej współlokatorce Clee. Następnie o terapeutce Cheryl i o matce Clee (o ojcu zresztą też). A na końcu pomyślałam tak o autorce. Zresztą cała książka jest nienormalna.

Po tym wstępie możecie sobie pomyśleć, że to będzie negatywna opinia. Otóż nie! Wręcz przeciwnie. “Pierwszy Bandzior” jest taki nienormalny, że aż nie można się od tej słodko-gorzkiej i patologiczno-budującej fabuły oderwać.

Cheryl jest samotną, bezdzietną kobietą po czterdziestce. Cierpi na globus histericus, czyli pojawiającą się w nerwowych sytuacjach gulę w gardle. Cheryl nie może przez nią jeść, spać, nie potrafi też się wypłakać i znaleźć ulgi. Od wielu lat skrycie podkochuje się w swoim dużo starszym szefie. Kobieta wie, że często zdarzają jej się napady depresji, więc opracowała system, który w takich przypadkach pozwala utrzymać jej dom w czystości, tak aby mogła wykonać przy tym jak najmniej ruchów. Dopracowany świat Cheryl zostaje jednak zachwiany. Jej przełożeni wymuszają na niej przyjęcie pod dach ich córki, jako współlokatorki. Clee to krnąbrna młoda dziewczyna, która nie dba o czystość (swoją i otoczenia), nie szanuje ustalonych przez Cheryl zasad i jest bardzo agresywna. Jej przeprowadzka wywraca życie bohaterki do góry nogami. Żeby było tego mało szef postanawia zdradzić Cheryl tajemnicę, która wcale jej się nie podoba. Czy znerwicowana kobieta da sobie radę w nowej sytuacji?

“Wszyscy‌ czasami robimy niektóre z tych rzeczy – mój system polega na tym, by zawsze wykonywać wszystkie. Nigdy żadnej z nich nie zaprzestawać. Zanim się obejrzysz, wejdzie ci to w krew. Następnym razem, jak dostaniesz doła system zadziała samoczynnie. Mieszkam jak bogaczka, z pełnoetatową służbą, która utrzymuje porządek – a ponieważ ta służba to ja, nikt nie narusza mojej prywatności. W najlepszych momentach system zapewnia mi bezkolizyjne życie. Dni stają się podobne do snów, wszystko idzie gładko, żadnych przeszkód i fakapów, z jakich znane jest życie. Po wielodniowej samotności jest tak jedwabiście, że przestaję czuć nawet samą siebie, jakbym nie istniała”*.

“Pierwszy Bandzior” to bodajże pierwsza książka, gdzie irytowali mnie dosłownie wszyscy bohaterowie. Ale irytowali w taki sposób, że byłam ciekawa co zrobią, jakie decyzję podejmą, jaką kolejną głupotę palną. Nie rozumiałam ani głównej bohaterki, ani jej otoczenia. Do tego stopnia, że miałam ochotę nią potrząsnąć i krzyknąć jej w twarz: “Weź się kobieto w garść”. W tej powieści naprawdę nikt nie jest normalny. Zupełnie jak w prawdziwym życiu. Na szczęście na co dzień nie trafiam na aż tak zwichrowanych ludzi, ale wiem, że tacy istnieją. Może nawet tuż obok, wśród moich dalszych sąsiadów?

Postaci wykreowane przez Mirandę July są bardzo wyraziste, choć niekoniecznie muszą budzić aprobatę czytelników. Cheryl jest znerwicowana, niemiła dla podwładnych i mająca nieco wyimaginowane problemy. Clee jest agresywna, obsceniczna i łamiąca wszelkie zasady poprawnych relacji międzyludzkich. Terapeutka Cheryl sama nie postępuje według zasad, które przekazuje pacjentom i wikła się w chory związek. Rodzicie Clee są przykładem antyrodziców, których nikt nie chciałby mieć, natomiast szef Cheryl wymaga od niej rzeczy uczuciowo niemożliwych i jest skrajnym egoistą. Jedyną niezwichrowaną osobą w tej powieści wydaje się być niemowlak, choć i z nim były niezłe perypetie.

“Pierwszy Bandzior” to powieść pełna absurdów. Absurdalne jest zachowanie bohaterów, choć żyją w świecie, który na pierwszy rzut oka wydaje się normalny. Gdyby książka ta została zekranizowana miałabym problem z tym do jakiego gatunku zaliczyć film, który powstałby na jej podstawie. Być może byłaby to czarna komedia, być może dramat, a być może film romantyczny z elementami horroru. “Pierwszy Bandzior” jest naprawdę pokręcony. Można go kochać, albo nienawidzić. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Na pewno jest to powieść bardzo charakterystyczna i inna niż wszystkie, która każdemu pozostanie w pamięci, bez względu na emocje, które wzbudzi w danym odbiorcy.

Moja ocena: 8/10

* July M., Pierwszy Bandzior, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2018.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Pauza.